Jack Turner (MC-GV)

Droid mechanik/medyk, który wierzy, że jest Corelliańczykiem

Description:

Jako, że wymyśliłem markę i model droida, którym gram wklejam jego opis:

The Gear to firma, która miała ugruntowaną pozycję na rynku wielofunkcyjnych robotów domowych wysokiej klasy. Ich błyskotliwy debiut – cybernetyczny kucharz-ogrodnik był jak na tamten moment szczytem designu, co zostało później znakiem rozpoznawczym firmy. Arystokraci, których stać było na wyposażenie swoich domów w te rewolucyjne cudeńka mogli liczyć na niepohamowaną zazdrość ze strony wszystkich swoich gości.

Model TG-202 to drugi z kolei droid oparty o unowocześnioną wersję systemu AI. Główny projektant pracując nad jego prototypem pozostawał pod wrażeniem jego zwinności i precyzji w naprawie urządzeń mechanicznych i elektronicznych. Wpadł on na pomysł, aby dodać mu oprogramowanie medyczne obejmujące pierwszą pomoc i podstawową opiekę medyczną.

Pierwsza seria błyskawicznie się wyprzedała dzięki ikonicznej pozycji firmy. Zachęcony takim stanem zarząd zatwierdził wypuszczenie znacznie obszerniejszej partii drugiej poprawionego modelu TG-202B o ulepszonych serwomechanizmach i poszerzonej bibliotece medycznej.

W tym momencie prawników firmy zaskoczyła fala pozwów płynących od użytkowników. Okazało się, że metalowe, wijące się ramiona zakończone szponami, czerwone światło lamp i bezduszne głosy droidów są przerażające dla poszkodowanych potrzebujących pomocy. Droidy natomiast nie pracowały zbyt dobrze, jeśli operowały na ruchomym obiekcie. To spowodowało, że cała masa użytkowników została zraniona przez ich własne droidy w momencie największej potrzeby.

Kiedy media podchwyciły temat było już pewne, że druga seria – TG-202B musi zostać spisana na straty. Została ona masowo wyprzedana za ułamek wartości różnym mniejszym firmom, często zajmujących się obrotem częściami do droidów. Nie uchroniło to jednak firmy od upadku. Pozew zbiorowy osób poszkodowanych pożarł wszystkie bez wyjątku aktywa nie pozostawiając wyboru i pieczętując jej bankructwo.
MC-GV.jpg

Bio:

MC-GV jak każdy inny TG-202B został sprzedany w cenie złomu prosto z linii produkcyjnej.
Miał szczęście trafić w ręce wysoko postawionego przedsiębiorcy i dość krótko służył w jego posiadłości. Wkrótce potem przeszedł na własność kolonii będącej przedsięwzięciem owego biznesmena. Kolonia mieściła się na niewielkiej planecie bogatej w złoża rud cennych metali ciężkich ulokowanej w systemie na skraju galaktyki, a nieformalnym przywódcą jej społeczności był Kurt (Za’brak), szeryf. Kurt często zabierał MC-GV na swoje wypady, a mieszkańcy kolonii szybko polubili “zastępcę szeryfa”, jak Kurt miał w zwyczaju określać droida.
Pewnego razu pod nieobecność Kurta na kolonię uderzyła grupa piratów, której przewodził groźny Twi’lek. Zrabowali oni ładunek kamieni szlachetnych wydobywanych czasami przez górników. Kiedy Kurt wrócił, natychmiastowo wyruszył w pościg zabierając ze sobą MC-GV. Udało mu się dogonić piratów, ale w wymianie ognia jego statek (Klawisz) ucierpiał do tego stopnia, że zmuszony został do awaryjnego lądowania na pobliskiej planecie. Po naprawdę twardym lądowaniu na bagnistym podłożu MC-GV ocknął się i mimo usilnych prób nie odnalazł w okolicy żywej duszy, zdecydował więc dezaktywować się i poczekać aż Kurt przyjdzie i go włączy, jednak to nie on go obudził.
Statek został odnaleziony przez grupę terrorystów, która niedawno dopusciła się udanego zamachu na corelliańskiego Moffa, o czym MC-GV oczywiście nie mógł wiedzieć. Jeden z terrorystów (Glen, Ithorianin) aktywował droida i niechcący wywołał spięcie, które pomieszało w pamięci MC-GV. Droid dołączył do grupy i opuścił planetę.
Po jakimś czasie Kurt natknął się na grupę terrorystów i odebrał swoją prawowitą własność, czyli Klawisza i MC-GV. W międzyczasie szeryf awansował na inspektora Cor-Secu, nie miał już potrzeby posiadania “zastępcy”, więc oddał droida na wybrany przez siebie posterunek w mieście Tyrena.
MC-GV odebrał to jako zdradę (następną po zostawieniu go na statku wcześniej) i długo nie mógł się pozbierać po takim ciosie. Zupełnie nie dał rady się odnaleźć w nowym otoczeniu, co skłoniło go do podjęcia drastycznych środków…
Zaczął operować na własnych obwodach, dodając nawet moduł swojej własnej konstrukcji, który miał mu dać osobowość równie skomplikowaną i rozbudowaną jak u żywych organizmów. Wkrótce po tym przyjął nazwisko “Jack Turner” (po swojej ulubionej postaci ze starych corelliańskich holo-seriali), przemalował się na zielono, zaczął nosić płaszcz i kapelusz oraz nałogowo palić standardowe bateryjki do przenośnych urządzeń. Znalazł sobie puste mieszkanie w niezbyt ciekawej okolicy i urządził według własnego pomysłu. Przyjął nową filozofię, w myśl której droidy zasługują na wolność i własne życie i zaczął manumitować (uwalniać poprzez usuwanie obostrzeń programu) droidy z okolicy i montować u nich moduły osobowościowe. Jednym z manumitowanych droidów była Peggie Sue (protokolantka firmy Cybot), w której się zakochał i wkrótce potem ożenił się z nią.
W międzyczasie dosyć szybko wyrobił sobie reputację na swoim posterunku korzystając z doświadczenia, które zdobył przy Kurcie. Jedno z jego pierwszych samodzielnych zadań skierowało jego kroki na Bespin, gdzie poznał grupę buntowników, która miała zamiar wystąpić przeciwko Imperium, a jeśli dobrze pójdzie nawet powalić je na kolana.
Widząc w tym szansę na uwolnienie droidów Jack przystąpił do nich i dał się wkręcić w próbę kradzieży najsłynniejszego kamienia w całej galaktyce – Jewel of Yavin. Kamień udało się nawet ukraść, ale uległ zniszczeniu w splocie nieciekawych okoliczności.
Po powrocie na Corellię wziął udział w obronie Pałacu przed grupą uderzeniową Black Suns z Maulem(!) na czele. To zagrożenie udało się wyeliminować, jednak ostatecznie Pałac został zdobyty przez SC-PIO i jego droidy. Po zajęciu Pałacu i zabiciu Moffa Corellia została ogłoszona terytorium nowo powstałego państwa – Res Machinae, a Jack został jednym z pierwszych jego obywateli mocno angażując się w narodziny tego narodu…

Jack Turner (MC-GV)

New Rebelion HexNeck fjelbuont